Blog > Komentarze do wpisu

Krzyki sąsiadki.

Sprawa dość delikatna.

Mieszkam w bloku i przez pół dnia słyszę płacz dziecka sąsiadki. Nie było by w tym nic dziwnego, bo dzieci są różne. Niepokoi mnie jednak fakt, że słychać też nerwowe krzyki sąsiadki na to dziecko. A popołudniu i sąsiada.

Niby nie moja sprawa. Niby nie powinnam się wtrącać, ale ileż można przymykać oko na ciągłe "przestań wreszcie się drzeć!", "czy Ty musisz ciągle ryczeć?", "zamknij się w końcu!" i podobne. Czasem wyłapuję przekleństwa - "kurwa" stosowana jako przecinek. Ja rozumiem, że można się wkurzyć czasem i krzyknąć. Ale nie rozumiem jak ciągle można się drzeć na własne dziecko dlatego że płacze. No chyba w końcu musi mieć jakiś powód. Bez powodu dzieci płaczą dość krótko i nie tak rzewnie...

Nie słyszę czy biją. Słyszę tylko bardzo częsty, szczery płacz dziecka i przekrzykującą to wszystko kobietę.

Przeszła mi przez myśl opcja, że to może niania? Ale dodając fakt, że wieczorem krzyczy i facet - opcja się trochę wyklucza.

Pytanie - jak zareagować? Mieszać się? Pytać, dzwonić gdzieś?

Zaproponowałam dziś mężowi, aby poszedł tam pożyczyć np. młotek gdy usłyszymy płacz i aby się rozejrzał, przyjrzał kobiecie, może zobaczył to dziecko..?

Czy ktoś się spotkał z taką sytuacją, albo się zna na tym jak powinno się zareagować?

środa, 18 lipca 2012, zmeczonasaska

Polecane wpisy

Komentarze
2012/07/18 15:38:56
Można zgłosic do MOPS-u. To chyba jedyne wyjscie.
-
2012/07/18 15:48:22
Zobaczyć dziecko (i rodziców) najlepiej... z pożyczeniem młotka to niezła myśl... Zamiast od razu gdzieś dzwonić można po prostu delikatnie wspomnieć, że czasami słychać, że dziecko płacze... Może po prostu rodzice nie wyrabiają? Może na przykład zaproponować, że czasami mogliby zostawić na godzinkę dziecko u Was?
Wiele zależy od tego, co to za ludzie...
PS. Przepraszam, ale do MOPSów i innych takich nie mam za grosz zaufania...
-
2012/07/18 16:30:21
Jeszcze przyszło mi do głowy, że nawet idąc z dzieckiem na spacer można by było zapukać i zapytać, czy może się nie przyłączą...
Ale może gadam głupoty...
To wszystko przy założeniu, że tam się nie dzieje nic patologicznego, tylko po prostu ludzie nie dają sobie rady...
-
2012/07/18 17:03:24
No sprawa nie jest przyjemna, ale bez wątpienia należałoby spróbować się dowiedzieć co się tam dzieje. Niestety u nas ciągle pokutuje stanowisko, że lepiej się nie wtrącać, a niestety często dzieją się tragedie.
Pomysł z młotkiem niezły, albo szklanka cukru etc.
W Polsce działa "Niebieska Linia" (www.niebieskalinia.pl/index.php) u nich można zgłaszać tego typu przypadki, doradzą kogo ew. zawiadomić na miejscu lub sami się tym zajmą, anonimowo oczywiście. Spróbuj, bo może w ten sposób uratujesz dziecko...
-
2012/07/18 17:25:36
Spróbuj może z policją tak, jak pisze Ela-ruda. Jak - odpukać - coś niedobrego się wydarzy, ciężko będzie sobie wybaczyć brak reakcji.
-
2012/07/18 21:46:28
Zadzwoń do ośrodka pomocy społecznej i zgłoś sprawę. Przyślą pracownika społecznego, który zrobi wywiad środowiskowy a to może dać do myślenia tej mamie. Może ona po prostu potrzebuje pomocy, może jest sfrustrowana i nie radzi sobie z rolą, nie wiem. Ale krzyk - i to taki jak piszesz -też jest przemocą. A na przemoc, nawet tę niewerbalną - też powinniśmy reagować. Ta niechęć do wtrącania się to jest zmora polskiej mentalności - w Szwecji, w NIemczech takie reagownaie jest czymś najbardziej naturalnym - w Polsce nazywa się to wtrącaniem, wtykaniem nosa w nie swoje sprawy, donosem. A potem się dziwimy gdy w w mediach trąbią o kolejnym pobitym czy zamordowanym dziecku :(
-
2012/07/19 00:21:19
@ hapsfuji - nie mam pojęcia co to za ludzie... Duże miasto - każdy zamknięty we własnych 4 ścianach i wrogo patrzy na sąsiada. Co do spacerów - nie bardzo mi to po drodze, nie znam ich i nie wiadomo czy się nie eee 'przyczepią" na stałę, a nie wydaje mi się, aby miła osoba potrafiła tak często krzyczeć na dziecko, dlatego że nie daje rady...

Do MOPS-u nie bardzo mam ochotę dzwonić.. Na chwilę obecną zakładam, że nie biją dziecka, a jak im się na głowę zwali MOPS to jeszcze bardziej będą nerwowi. Nie ma też pewności, czy faktycznie znęcają się nad dzieckiem, więc nie chcę im pochopnie robić bałaganu.
Od policji jak najdalej! za grosz nie mam zaufania do nierobów (nie chcę obrazić dobrych policjantów, po prostu doświadczenie mnie nauczyło, że nie ma ich tam gdzie ich miejsce.). Pewnie przyjdą, dowiedzą się że wszystko ok i pójdą.

Myślę, że posłucham trochę co tam się dzieje... Jeśli będzie bez zmian albo gorzej, napiszę do niebieskiej linii co robić i jak mogą pomóc - mam wrażenie, że im najbardziej zależy na pomocy ofiarom przemocy.
Trudno. Będę wścibska sąsiadka. Najwyżej się pomylę. Lepiej żebym się myliła. Szkoda dziecka... Aż moja mała mnie zaczyna pytać dlaczego ciągle słychać płaczące dziecko...

Dziękuję za rady :)
-
Gość: elulu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/21 09:34:08
Bądź "wścibską sąsiadką" bez wyrzutów. Najgorsza jest obojętność a dzieciaka bardzo szkoda...
-
2012/11/25 19:24:58
Właśnie wertuję Twojego bloga, z ciekawości zapytam, jak się rozwinęła ta sprawa?
-
Gość: , *.sownet.pl
2013/10/14 00:24:57
mam teraz taka samą sytuację za ścianą, wrzaski rodzicówna dziecko - OKROPNE !!! Są mnie w stanie rano obudzić (pomyslcie jak ten tatuś czy mamusia muszą wrzeszczeć zJames hit a bit of a growth spurt during month five.by ktoś za ścianą się obudził !) dziecko jest owszem rozpuszczone ale sami sobie nawarzyli i teraz to ich przerosło - ja myślę że potrzbują pomocy bo po prostu nie radza sobie z opanowaniem rozpuszczonego bachora, ale co gorsze mają drugie maleńkie dzieciątko które w tym wszystkim uczestniczy i wypacza mu się charakter niemalże od urodzenia. Ale dojrzałam już do decyzji zgłoszenia tego bo mam nadzieję że może jakiś psycholog im pomoże
-
2013/10/14 22:20:52
@ About - Zbierałam się w sobie... I sytuacja się uspokoiła, bo.... lokatorzy się wyprowadzili. A później my się wyprowadziliśmy.... Radziłam się niezliczonej ilości osób i wszyscy mi odradzali ingerencję. Powiem szczerze - trochę stchórzyłam :/ przez strach o własną rodzinę. Że psychol z dołu będzie nas nachodził, groził, bo nie wierzę, aby zgłoszenie miało być anonimowe. Napisałam do niebieskiej linii - poradzili mi porozmawiać z tą rodziną. Próbowałam raz w windzie, ale kobieta udawała, że wszystko jest w porządku...
@ gość - ja po nauczce z poprzedniego mieszkania myślę, że drugi raz bym nie stchórzyła. Także wspieram Cię i uważam, że reakcja jest ważna. Żałuję, że nie posłuchałam instynktu, mimo że płakałam po kątach słysząc płacz dzieci z dołu... Pluję sobie w twarz, że sama podkuliłam ogon...
Zmęczona Mama

Wypromuj również swoją stronę Daisypath Happy Birthday tickers