Blog > Komentarze do wpisu

Natarcie z góry.

Palimy se z mężem na balkonie. Ja strząsam popiół do słoika przy leżaku, on stoi przy poręczy, bo coś ogląda i strzepnął poza balkon (brzydko, no ale się już stało, zazwyczaj tak nie robi).

Z góry słychać babciny głos...

Sąsiadka - Musi sobie pan popielniczkę postawić i do niej rzucać a nie sąsiadom.

Mąż - (przytkany lekko, ale uprzejmy) Słucham?!

S - Musi sobie pan popielniczkę postawić i do niej rzucać a nie sąsiadom.

M - Aaa, dobrze, dziękuję.

Myślałam, że to koniec, ale nie nie... Nie z moim lubym. Tu trzeba dodać, że sąsiadka z góry jest stara, wredna i przede wszystkim głucha. I na sen o 21 włącza sobie radio (wiadomo jakie) na całą petę i oczywiście.. zasypia :) a radio wali do rana. Każde słowo wyraźnie słychać w naszej sypialni. 4 razy mój nie wytrzymał i ją po 22 prosił aby ściszyła. Leci do niej, dzwoni, po 4 dzwonku ona wyłącza radio i udaje, że jej nie ma, albo nie słyszy (a ja słyszę ten dzwonek w całym naszym mieszkaniu...). Po 9 dzwonku wychodzi i zaklina się, że nic nie jest włączone. Jaja. No ale cóż... Bloki. Ostatnio jest jednak dużo ciszej.

Wracając do sytuacji. Mój kontynuuje:

Mąż - Dziękuję ze ściszyła Pani radio, córka zasypia już normalnie i się nie budzi.

S oburzona - Ja nic nie ściszałam proszę Pana!

M - Eee... Ale jest ciszej.

S - 30 lat tu mieszkam i nikt się nie czepiał!

M - Bo ta Pani co tu mieszkała spała w innym pokoju. Po rurach się pewnie niesie.

S oburzona bardziej - Proszę pana, bo dziecko to się kładzie o 19 a nie o 22! (otwieram oczy ze zdziwienia)

M - Ale nasza nie chce spać o 19. Kładę ją a ona nie chce.

S prawie wściekła - Bo wy ją kładziecie w dzień, żebyście mieli ja z głowy! (zatykam sobie buzię jedną ręką)

M - Ale dzieci śpią w dzień przecież...

S wściekła - NIE! Nie śpią proszę pana. Pan sobie doczyta i zacznie kłaść dziecko o 19. Przestawi je sobie na normalny tryb! (duszę się, żeby czegoś nie palnąć)

M - Eee... Dobrze, tak tak, poczytam.

S rozjuszona - Koniecznie! Niech Pan dobrze doczyta!! I nie zmuszajcie dziecka do snu w dzień!! (wychodzę, bo zaraz wybuchnę)

M - Dobrze, do widzenia.

 

WTF?! się pytam?

czwartek, 02 sierpnia 2012, zmeczonasaska

Polecane wpisy

  • Deja vu.

    Od jakiegoś czasu zaczynam sobie przypominać dlaczego mam tak a nie inaczej zatytułowany blog. O 18 czuję się jakby stary radziecki czołg jeździł mi po głowie w

  • A może będzie chirurgiem?

    Mamy dwa koty ze schroniska (polecam z całego serca takich przyjaciół). Koty są niesamowicie łowne, więc średnio co drugi dzień przynoszą głównie myszy. Dlateg

  • Zaufanie do mamy.

    Gabrysia - Jutro wychodzę za mąż. Mama - Taaak? A za kogo? G - No, za jakiegoś tatusia. Jeszcze nie wiem. M - A, rozumiem. G - Ale muszę uważać, wychodzenie za

  • Serhij Żadan "Internat"

    Twórczość Serhija Żadana poznałam stosunkowo późno, ale za to pokochałam ją miłością wielką. Wszystko zaczęło się od zbioru opowiadań "Mezopotamia" , potem udał

  • "Złodziejaszki"

    Długo trzeba było czekać na najnowszy film jednego z moich ulubionych reżyserów Hirokadu Koreedy. "Złodziejaszki" były pokazywane na zeszłorocznym festiwalu w C

Komentarze
2012/08/02 22:10:45
Co by nie mówić, z popiołem miała nieco racji, ale mówię, bom smutny i sam pełen winy, kiedy palę w oknie, też czasami się zapomnę... Ale ja nie mam sąsiada na górze, ha!
-
2012/08/02 22:16:19
A pewnie, że miała rację. I sama zwracam mojemu uwagę, aby się skupił i popielił do słoika \ popielniczki.
-
2012/08/02 22:37:03
Ludzie, nie palcie w oknach i na balkonach. Jak moi sąsiedzi tak robią, to u mnie w całym domu cuchnie :(
-
2012/08/02 22:40:47
O kurczę, to i ja popełniam karygodny błąd wychowawczy, bo Nadusia ok. 22.00 chodzi spać, tyle, że ona w dzień nie śpi od czasu, gdy skoczyła 18 miesięcy;/ Aż boję się pomyśleć, o której by zasypiała, gdyby miała jeszcze dzienne drzemki;/
-
2012/08/03 06:25:47
Gratuluję sąsiadki. :-) A sprawa palenia w oknie/na balkonie/ood oknem jest cholernie upierdliwa dla kogoś kto nie pali. Dym papierosowy niestety włazi do domu każdą szparą. Więc przyłączam się do apelu zony.oburzonej.
Lilek chodzi spać ok. 21-22 bez względu na to czy śpi czy nie w dzień. I co na to sąsiadka?
-
2012/08/03 10:22:33
A pewnie, że włazi, ale całkiem po prostu wolę, żeby śmierdziało u sąsiada, niż u mnie.
I z góry upraszam o powstrzymanie się od argumentów, że skoro ja palę, to właśnie u mnie ma śmierdzieć. Jak u sąsiada ryczą sto lat czy słuchają jakiejś kretyńskiej muzyki, też słyszę, chociaż wolałbym nie słyszeć. I jakoś z tym żyję. Więc sąsiad ma jakoś żyć z moim paleniem w oknie, zakazu nie ma.
Uroki życia w bloku i tyle.
-
2012/08/03 14:13:09
W połowie podpinam się pod zdanie hapsfuji('eja?) - Uroki mieszkania w bloku.
Na złość nie smrodzę. Na klatce, w windzie nie smrodzę - co czynią inni mieszkańcy. Nawet zimą idę na balkon. Jak mi ktoś smrodzi, to zamykam okno. Ludzie z dołu podczas remontu palili w mieszkaniu i wentylacją wszystko się niosło do innych. Jak mi w dzień ktoś wali muzyką, wydziera się - zamykam okno, albo zaciskam zęby. Jak urządzają kłótnię pod drzwiami, kiedy młoda śpi - trzymam kciuki żeby sobie poszli.
Nie palić na balkonie...hmmm - to mam iść na zewnątrz pod blok co 2 h dla czyjegoś komfortu? (I wdepnąć w tysiącpińćsetstodziwińset psich kup?). To po prostu życie w bloku. Takie apele można by na każdy temat rzucić.
Nawet w domach jednorodzinnych coś się znajdzie: sąsiedzi smrodzą grillem, kopcą śmieciami które palą w piecach, albo smrodzą wylewając na pole szambo czy gnój (nawóz). Uroki życia na osiedlu d.j.
Rozwiązaniem było by zamieszkać na bezludnej wyspie ;) Ewentualnie można dobrze żyć z sąsiadami i się z nimi dogadać - np. krzyknąć "Jadzia będę jarać, zamknij okna na 5 min"

Innych grzechów się nie widzi - ludzie wolą się w pierwszej kolejności doczepić do palaczy - bo to oficjalnie niezdrowe. A nie sprzątanie psiego gówna to w porządku? Wyrzucanie śmieci za okno również? Awanturowicze mają mniejsza szkodliwość dla otoczenia? ;)

nastusia81, ela-ruda - założymy Klub Wyrodnych Matek ;) Powinnyśmy się biczować i chodzić po porady do Pani - guru - sąsiadki :P
-
2012/08/03 14:28:39
Proponuję po prostu rzucić :-) najzdrowiej, najtaniej i jaka korzyść dla otocznia ;-) nie mówiąc już o własnej :-)
-
2012/08/03 14:49:43
Hapsa.
Właściwie zdezaktualizował mi się nick, już ani Haps, ani Fuji.
-
2012/08/03 16:24:13
Ja nie zostawiam kup pod blokiem, nie hałasuję muzyką i seksu też głośno nie uprawiam z szacunku do współmieszkańców. Więc odpowiadając na pytanie - tak, należy wyjść przed blok.
-
2012/08/03 17:27:42
Więc będę palił, gdzie chcę, i gówno innym do tego.
-
2012/08/03 23:57:55
ela-ruda - proponuje to sobie prawie codziennie ;)
hapsfuji - to jak do Ciebie się teraz zwracać po dezaktualizacji? :)
zona.oburzona - a jak Twoi sąsiedzi zareagowali na Twoje uwagi, aby nie palili w oknach i na balkonach?
-
2012/08/04 00:10:55
Mają moje uwagi na temat palenia w windzie, na korytarzu i w oknie w dupie. Jak sądzę, uważają, że gówno mi do tego.
-
2012/08/04 01:50:40
Zmęczona - Haps może być.
Oburzona - nie dodałem, że chodzi o palenie, gdzie chcę w domu, uznałem, że wynika to z rozmowy. Akurat w wymienionych przez Ciebie miejscach (i kilku innych) nie palę. Ale w oknie własnego domu, sorry, moje zbójeckie prawo.
-
2012/08/04 10:51:31
Mam inne zdanie na ten temat i nie zamierzam go zmieniać. Nie sprawia mi przyjemności zasypianie w oparach nikotyny. A zasypianie przy zamkniętych oknach jest teraz niemożliwe.
-
2012/08/04 10:53:44
To kup sobie leśniczówkę w Bieszczadach.
Mnie też kilka rzeczy u sąsiadów przeszkadza, a jakoś nie czepiam się o żadną z nich, bo rozumiem, że po prostu mają prawo robić w swoim domu, co im się podoba.
A że śmierdzi u kogo innego, bardzo się cieszę, albowiem dzięki temu mniej śmierdzi u mnie, proste jak budowa cepa, właśnie dlatego palę w oknie.
Koniec tematu z mojej strony.
-
2012/08/04 11:32:05
Super. Ty chcesz palić, a śmierdzieć ma u kogoś innego. Dla mnie jest to żenujące i tyle. Z mojej strony również koniec.
-
2012/08/04 20:23:42
Nie przymierzając - odsyłam niektórych palcem nie pokazując do "Pawła i Gawła" jeden z nich też robił co chciał... w końcu... u siebie. Granica wolności i wolnej amerykanki jest cienka, a jako istoty społeczne powinniśmy nie utrudniać życia innym. Wysyłanie kogoś w Bieszczady bo mu dym przeszkadza jest głupie bo to TY palisz i to raczej CIEBIE niech poniesie w te Bieszczady... a w sumie nie, po co zatruwać bieszczadzkie powietrze.
Aha - mało rzeczy wkurwia mnie tak jak to gdy idę za kimś w oparach dymu papierosowego - i nie to nie JA mam przejść na druga stronę ulicy, to ON ma nie palić.
Sorry, ale to palenie jest szkodliwe a nie niepalenie.
-
2012/08/04 22:22:41
Jasne, palacze do Oświęcimia!
-
2012/08/05 22:28:56
Nie dramatyzuj.
-
2012/08/05 23:08:49
Wy też nie dramatyzujcie. Wychodząc na pół godziny do śródmieścia dużego miasta wdycha się więcej rozmaitego syfu, niż wypaliłem przez całe życie.
-
2012/08/06 23:13:33
po jakże żarliwej dyskusji... ja o spaniu... yyy o guru od spania z piętra wyżej... w życiu bym nie pomyślała, że sąsiadka może analizować pory snu obcego dziecka, a Zośka ma z tym różnie i nigdzie nie mogę doczytać, dlaczego czasami potrafi być na nogach od ósmej rano (!) do dziewiątej wieczorem, a czasmi wstanie o jedenastej i od óśmej się pokłada... a czasem ta sama kombinacja jeszcze z drzemką:)
-
Gość: Arth, 149.156.60.*
2012/08/07 12:43:16
Tytułem rozbawienia.
Osoba z rodziny (niepaląca) miała sąsiadkę palaczkę. Ponieważ ta palaczka uwielbiała palić na balkonie , osoba z rodziny zawsze wtedy zamykała okna i drzwi na swoim balkonie. Teoretycznie wszystko OK, ale... Pewnego dnia ta palaczka podeszła do niej na klatce schodowej z tekstem, że zamykanie okien jest dla niej przykre i upokarzające, więc jeśli już musi to robić, to niech zamyka je tak, aby ona nie słyszała. Oczywiście została wyśmiana. Pewnego dnia, gdy osoba z rodziny wraz z mężem (niepalący także) robili coś na balkonie i nie mogli w razie czego zeń wyjść, sąsiadka stanęła na swoim balkonie tak, żeby cały dym szedł na nich, i zaczęła palić. Wtedy ten mąż (zbieracz militariów) założył z żoną maski przeciwgazowe. Sąsiadkę zamurowało, a potem zaczęła się wydzierać na nich. Wtedy ktoś przechodzący obok bloku zaczął śmiać się z krzykaczki, do czego dołączyli się inni (sąsiedzi etc.). Palaczka wbiegła do swego mieszkania i już od dłuższego czasu nie pali na balkonie. Moja hipoteza jest taka, że ta osóbka naoglądała się filmów z palącymi celebrytkami (np. "Lejdis"), więc paląc na balkonie oddawała się marzeniom, że ona jest taką celebrytką, a tłum pod balkonem ją podziwia. Dźwięk zamykanych okien brutalnie ją wyrywał z tych marzeń. Stąd po ośmieszeniu przestała palić na balkonie. A na zakończenie pytanie do niejakiego "hapsfuji" - Czy palisz także tam, gdzie jest zakaz? Przecież to problem innych, jak wielki pan i władca chce palić, a zakazy są dla pospólstwa. Powinni być wręcz zaszczyceni zaszczytem możliwości wdychania twego dymu. Prawda?
-
2012/08/07 13:13:14
Ależ oczywiście, palę wszędzie tam, gdzie są zakazy, po prostu nie wyjmuję papierosa z ust, a już z największą lubością dmucham dymem w twarz małym dzieciom i kobietom w ciąży.
Zadowolona?
PS. Jeśli mąż osoby z rodziny woli męczyć się w masce przeciwgazowej, to cóż, polecam wizytę u dentysty (nie jemu jednemu), bo na psychiatrę za późno.
-
Gość: Arth, 149.156.60.*
2012/08/07 13:55:41
Primo zadowolony a nie zadowolona jeśli już.
Secundo - widzę, że trafiłem.:-)
A teraz poważnie - większość konfliktów na linii niepalący-palący powstaje wskutek tego, że dla części palaczy palenie stanowi element jakiejś deklaracji - np.:
- u gówniarzerii - "Palę, więc jestem dorosły.";
- u tej palaczki - "Palę, więc jestem choć w częsci celebrytką".
A zatem taka osoba rozumowała następująco: "Zamykając okna ta baba pokazuje, że nie jestem dla niej celebrytką. A to świnia..." i dalsze jej działania wynikały z tego założenia. W końcu, jak ktoś stoi przy balkonie i celowo dmucha dymem na osoby na sąsiednim balkonie, których "winą" było to, że zamykali okna, gdy ona pali, to..
Tertio - psychiatra to by się przydał tej palaczce, której przeszkadzał fakt zamykania okien, gdy ona pali. A co mieli oboje zrobić? Biernie palić, skoro ta osóbka robiła to jako "odwet", a wyjść z balkonu nie mogli (krytyczna faza montażu zabudowy).
Quarto - trzeba czytać ze zrozumieniem. Numer z maską dość skutecznie ośmieszył delikwentkę, która, powtarzam, nie mogła ścierpieć tego, że ktoś zamyka okna, gdy ona pali.
Quinto - cytat ze strony o savoir-vivrze "największą ignorancją na ulicy wykazują się palaczki w średnim wieku, które nie przejmują się niczym i nikim, paląc gdzie popadnie". Taka osoba raz paliła na przystanku pod znakiem zakazu i dmuchała dymem na tych, co zwracali jej uwagę. Pobiegłem do przechodzącego obok patrolu Straży Miejskiej i baba dostała mandat. I co ja powinienem iść do dentysty czy ona?
-
2012/08/11 23:24:10
ło ło gorrrąco tu ;) szkoda, że tak gorąco nie miałam na wakacjach ;)

Co do palenia - ja jestem bardzo bardzo ugodowym palaczem, nie palę w miejscach publicznych \ gdzie jest zakaz \ gdzie jest dużo ludzi itd. itp. Ba, bardzo mi się podoba, że nie wolno palić w pubach. Nawet jak ktoś mi pozwala palić w domu\samochodzie - wolę wyjść na zewnątrz. Ilu palaczy tyle charakterów. Nie lubię uogólniania i traktowania wszystkich równą miarką, a tym bardziej zamykania w komorze za to że się 2 minuty smrodzi (dmucha na ścianę, aby czasem nikomu nie przeszkadzać zbytnio) na balkonie.
Dodam, że jest kolejna grupa palaczy pt "Palę, bo lubię". A nie dlatego, że czuję się celebrytką czy bardziej dorosła ;)

No.

Jak odpocznę po odpoczynku, to się tu dosiądę do wpisu o urlopie :)
-
2012/08/11 23:44:59
Zmęczona, to teraz Ty się z nimi poużeraj, niech Ciebie poopieprzają, mnie się już nie chce.
Artcośtam, trafiłeś, ale kulą w płot.
Gdyby jeszcze ktoś miał kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem, napisałem gdzieś tam wyżej, że ZAKAZU palenia w oknie NIE MA. Wyciągnijcie wnioski, jeśli wiecie, co to znaczy.
Tak przy okazji zaznaczę, że palę 2-3 papierosy dziennie, bynajmniej nie wszystkie w oknie.
Zasmradzanie to zaiste niesamowite, zatem dentystę, i owszem, polecam w dalszym ciągu.
-
2012/08/12 09:07:26
haps eee nie mam zamiaru się użerać ;)
Nikt tu nie jest moim sąsiadem, z nikim nie muszę się dogadywać aby mi blogu nie spalił. A wszyscy wiemy, że mimo apeli ja dalej będę palić na balkonie, a Ty w oknie, i wszyscy Ci co to robili wcześniej - dalej będą to robić. (no chyba że się weźmie sprawę w swoje ręce, się z sąsiadem dogada, albo założy maskę - swoją drogą ciekawa historia ;) )
I należy docenić, że piszę szczerze, a nie "dobrze dobrze, obiecuję, że nie zapalę nawet zapałki na balkonie" po czym wyjść i robić dalej swoje :P
Chyba już starczy.

@apiz - uwierz mi, że ja też nie przypuszczałam, że sąsiadka skomentuje tryb spania mojej młodej... zatkało mnie bardzo :|
Zmęczona Mama

Wypromuj również swoją stronę Daisypath Happy Birthday tickers