Blog > Komentarze do wpisu

Przepraszam bardzo, ale USG stawów biodrowych mam w…

Wszystkie Mamusie (i Tatusiowie też ;) ) znają tzw. badanie bioderek. Nic takiego – dziecko rozebrać od pasa w dół, położyć, lekarz obraca, pik pik, (zazwyczaj) „wszystko w porządku” i tyle. Czasem jeszcze kontrola.

Jak miliony kobiet w kraju, i ja zadzwoniłam do przychodni kilka dni po porodzie, aby umówić termin badania. Oziębła pani poinformowała mnie, że mają długie kolejki i trzeba czekać ponad 2 miesiące. Dziecko urodzone w połowie lipca, badanie ma mieć w październiku. Hmmm… USG powinno być wykonane w 5-6 tygodniu życia. Hmmm… No dobrze, poczekamy. Wszyscy czekają, bo w okolicy zamknęli 3 punkty badań, to i my będziemy cierpliwi. Dziękuję, do zobaczenia o 17:15 8-go października.

Nadszedł długo wyczekiwany dzień. Zawinęliśmy dwójkę dzieci, gdyż 4-latka jeszcze nie może zostać sama w domu i pojechaliśmy. Wytargaliśmy się z auta, znaleźliśmy przychodnię, doszliśmy do korytarza prowadzącego do gabinetu i stop. Ludzie. Dużo ludzi. Przejścia nie ma.

Ja – Przepraszam, Państwo na bioderka?
Ktoś – Tak.
J – Wszyscy??
K – Tak.
J – A szybko to idzie?
K – Średnio, ok. 20 min na osobę.

1, 2, 3, 4…. 15 osób przed nami. Hahahaha. Dobre 2-3 h z dwójką dzieci. 4-latka stęka po 15 minutach, dzidziuś po pół godziny. Nakarmię go chyba na suficie. Poszłam do rejestracji. Tam 7 osób. Starsze panie dzielnie stały w kolejce i pytały o największe pierdoły świata. Kapitulacja. Wróciłam po Ojca i najmłodszego. Mąż jeszcze zapytał w rejestracji jak to się dzieje, że byliśmy umówieni na daną godzinę, a mamy czekać ponad dwie. Okazało się, że „pan doktor widocznie przyjął kilku pacjentów z pilnym skierowaniem poza kolejką”. Pojechaliśmy do domu.

Nasza lekarka się nawet nie złościła, że olaliśmy chory system. Ale doradza mimo wszystko iść. Tym razem wybiorę opcję "prywatnie", mimo że należy nam się publicznie jak psu kiełbasa... Sprawa była już nagłaśniana w mediach. NFZ nie widzi w naszym regionie żadnych problemów. Taki mamy kraj.



środa, 10 grudnia 2014, zmeczonasaska

Polecane wpisy

  • Deja vu.

    Od jakiegoś czasu zaczynam sobie przypominać dlaczego mam tak a nie inaczej zatytułowany blog. O 18 czuję się jakby stary radziecki czołg jeździł mi po głowie w

  • Koty mam

    Dziś nie będę zrzędzić, bo dzieci padły przed 22 (choć ten mały zasypiał 45 min...)! Dziś Wam się pochwalę moimi dziećmi mniejszymi, na wypadek gdybyście chciel

  • Wsiowe społeczeństwo vol 3.

    Pewna 6-latka z klasy mojej córy od ponad roku nosi... Stanik. Jej mama tłumaczy się, że dziewczynka wstydzi się rozbierać\przebierać (np. na w-fie), dlatego mu

Komentarze
2014/12/10 17:11:12
no...dlatego ja byłam bardziej przezorna, wybuliłam stówę i miły pan pooglądał bioderka córki. Nie czekaliśmy w ogóle, ani na wizytę, ani na swoją kolej. Uważam, że to ogromnie niesprawiedliwe, i gdyby była możliwość - skorzystałabym z opcji "za darmo". Ale no way, nie będę się denerwować/stresować/pilnować i błagać o przyjęcie mnie z wielką łaską. Nie z małym dzieckiem.
-
2014/12/10 20:18:16
Ja też co mogę opłacam dzieciom, zeby zaoszczędzić im isobie nnerwów. Cały NFZ to chora instytucja moim zdaniem jak i tak trzeba iść prywatnie, by badania były o czasie (zarówno w godzinie umówienia wizyty jak i czasie oczekiwania na nią). Taki kraj :/
-
2014/12/11 00:04:09
My też jeździliśmy całą rodziną na te badania, podobnie choć szybciej szła kolejka, całe szczęście.
Jedyne ułatwienie jest takie że kiedy zaraz po porodzie badanie wykaże nieprawidłowość, to kolejna wizyta w trybie przyspieszonym.
Katastrofa była z alergologiem - wszyscy poumawiani na jedną godzinę. Ech, co my przeżyliśmy...
-
2014/12/11 10:12:52
Dlatego zobaczywszy kolejkę nie miałam sumienia męczyć dzieci i siebie i wyszłam. Od razu wybrałabym się prywatnie gdybym wiedziała, że zastanę taką kolejkę. Łudziłam się, że będzie chociaż tak jak w przypadku badania córy - wtedy przybyłam, dwie osoby i weszłam. Jednak 4 lata zrobiły swoje i świat się cofnął zamiast iść do przodu. I fakt - NFZ to kpina. Ale bunt mi gwiżdże, że skoro płacę tym złodziejom co miesiąc, to chcę z tego skorzystać, a nie wiecznie dopłacać. Szkoda tych dzieciaczków, które muszą czekać. Albo muszą był kłute 3x, bo rodzice nie mają 120 zł na dawkę skojarzeniową (szczepienia). Tak, tu kolejna niesprawiedliwość i żerowanie na sumieniu rodziców... Bo jak wiadomo, rodzic zazwyczaj odejmie ze swojej michy byle dać dziecku.
-
2014/12/11 20:53:48
A u mnie nie było z tym problemów. W dzień wyjścia ze szpitala zajechaliśmy do przychodni, mąż pobiegł do rejestracji i Młoda dostała się w należnym terminie. Później jeszcze 2 kontrole zaliczyliśmy i teraz jak zacznie latać.
Plus całej sytuacji, że dostaje się godzinę konkretną i nie ma czekania X czasu. Babcie i dziadkowie i cała reszta czeka, bo mały pacjent włazi na czas.
Za to w innej przychodni w moim mieście wszyscy mają na tę samą godzinę. Ostatnio z moim 4 latkiem stałam 2 godziny wśród tych wszystkich ludzi małych i dużych. MASAKRA!!! Mały mało tej przychodni nie rozniósł, bo mu nudno było.


Ja z michy nie odejmowałam, oboje szczepieni podstawowym programem. Nikt nic nie pamięta i ja też ;)
Zmęczona Mama

Wypromuj również swoją stronę Daisypath Happy Birthday tickers