RSS
wtorek, 06 sierpnia 2013

W łóżku. Gadam z Biśką.
Gwoli wyjaśnienia - młoda stała się totalnie 'mamowa' odkąd poszła na miesiąc do przedszkola w ramach 'zapoznania się z terenem boju'. Jakby mogła, to by pewnie wróciła do picia mleka z cyca. Teraz ma miesiąc przerwy, ale wcisk na rodzicielkę nie mija.
Negocjuję w miarę spokojne wyjście do pracy następnego dnia i możliwość popracowania po pracy.

Mama - A jutro przyjdzie pan z meblami do kuchni, przywiezie nowe szafki.
Gabrysia - A po co?
M - Bo nam dwóch brakuje. A jak będą te nowe, to wreszcie mikrofala będzie miała gdzie stać i będziesz mogła od razu robić pop-corn. Bez przenoszenia ciężkiej mikrofalówki.
G - Yhym
M - To co? Zajmiesz się tym i z tatą odbierzesz paczki?
G - No mogę.
M - I pamiętaj, żeby zapłacić panu.
G - Nie zapłacę.
M - Dlaczego?
G - Bo nie lubię wydawać pieniędzy.
M - ?
G - Bo jak wydajemy pieniądze, to mama i tata muszą je później zarobić i nie mają czasu się ze mną bawić.

No. To tak w skrócie odpowiedź na pytanie z tytułu.
Zalatana jestem.
Ja się pytam - gdzie ten cały kryzys?

(nie, nie narzekam, cieszę się, że jest praca i że nie jest w słońcu ;) )

Tagi: dziecko praca
16:21, zmeczonasaska
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 lipca 2013

Jedziemy z basenu.

Młodej kleją się oczy. Ja z Tatą prowadzę rozmowę. Właściwie Ojciec prowadzi monolog, bo ja też jestem padnięta i nie chce mi się gadać, tylko przytakuję.


Tata - I idę do apteki, proszę bandaż, a kobieta mówi że nie rozumie. Chyba na farmację wskoczyła na ostatni rok...
Gabrysia (się wtrąca) - Tato..
T - ...a resztę czasu studiowała fotografię. Jaja jakieś, mamy XXI wiek, a ona nie wie co to bandaż elastyczny, no opaska taka, tylko że grubsza...
G - Tato!
T - Słucham?
G - Możesz przestać gadać? Próbuję tu zasnąć.
T - eeeeee ok.

2 minuty. Biśka ma już zamknięte oczy.

T - I nie ma tego w aptece, to lecę do innego sklepu. Pytam babki, czy mają coś takiego i takiego, ona mi tłumaczy, że mają tylko...
G - Tato! No ile razy mam Ci powtarzać? Możesz być w końcu cicho? Nie mogę zasnąć! Proszę być cicho jak mysz pod miotłą. Ludzie tu śpią.
T - A. No ok. Rozumiem.

Nikt nie śmiał się już odezwać.

Tagi: dziecko
14:15, zmeczonasaska
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 lipca 2013

Gabrysia siedząc na kibelku: Mamo, ale mi piękny schodek kupiliście!

Ano kupiliśmy. Schodek, stopień pod sedes. Taki co to panna teraz sama korzysta z tronu. Wchodzi, ustawia sobie rusztowanie, nakłada deskę, ściąga co trzeba, gramoli się, zwleka, ogarnia, przestawia schodek pod zlew, myje rączki, wyciera. Wszystko sama! I stoję nad nią i pytam w kółko "pomóc? podać? odpiąć? założyć? odkręcić wodę?"

 

Razu pewnego poszła z Tatą do kibelka i słyszę jak się żali:

G: Tato, a mama, to cały czas chce mi pomagać. A ja nie potrzebuję żadnej pomocy!

 

I nie wiadomo, czy być dumną, czy rozpaczać, że tak szybko rośnie i nie potrzebuje matki ;)

Tagi: dziecko
08:53, zmeczonasaska
Link Komentarze (4) »
czwartek, 30 maja 2013

1.

Mama: Próbowałam dziś Biśce rozczesać włosy, nie dała się za nic. Może jutro się uda.
Teściowa: Nie wiem co na tak nie daje się czesać. Ania* (siostra męża) przecież zawsze dawała się czesać, a nawet czesała wszystkich innych!

2.

Teściowa: Chciałam dziś zabrać Gabrysię na odwiedziny do cioci Stasi, ale nie chciała. Nawet poza podwórko nie chce wychodzić. Chce się bawić tylko na podwórku.
Mama: Może po prostu nie ma ochoty. Zresztą Biśka nie lubi chodzić po domach. Woli bawić się u siebie.
Teściowa: Ale Ania przecież zawsze chciała wychodzić! Nic tylko stała w drzwiach i mówiła 'do kogo mam dzwonić? gdzie idziemy?' To pewnie ma po babce, ona nie chciała wychodzić.

3.

Mama: Gabryśka mnie podpatrzyła i potrafi obsługiwać myszkę od komputera.
Teściowa: Ania też ma dryg do techniki, Twój mąż to nic nigdy nie potrafił włączyć. Ania z zamkniętymi oczami wszystko obsługuje.

4.

Teściowa: Gabrysia lubi\nie lubi (tu wstaw dowolną rzecz). Pewnie ma to po (tu wstaw dowolną osobę z rodziny mojego męża).

*imię zmienione.

I tak w nieskończoność... Ciągle... Na każdy temat...
Ba, Ania jest nie lepsza. Rozpowiada wkoło, że wszystko co dobre ma po cioci.

 

Tak więc moi drodzy. Moje dziecko jest tworem wyłącznie ze strony rodziny męża. Ród doskonały. Cóż za dominacja genów! Zastanawiam się czy genetyka wie coś o możliwości dziedziczenia wspaniałych cech po siostrach ojca, ale jak to tłumaczy ciocia Ania - (cytat) "genetyka lubi płatać figle". Może działa wstecz? Zastanawiam się też, może to oni zrobili Biśkę? Donosili, urodzili? O rany Boskie! To może nie jest moje dziecko!!! Miałam nadzieję, że może chociaż złe cechy ma po kimś ode mnie? Ano nie. Złe cechy ma po ojcu. A podobna jest oczywiście do cioci Ani. I nie ma takiej mocy, która dałaby dziecku być samą sobą. Nie. Każdy krok, ruch i wybór porównany jest do rodziny męża.

Przyjrzyjcie się swoim dzieciom. Przypuszczam, że część cech, a raczej większość NA PEWNO mają po nich! Cały świat spłodzili. Wiwat! Hurra! Geny doskonałe!

 

Wrzeszczę, duszę się, krzyczę w środku...
Bo to moja mała Bisieńka... Troszkę Tata, troszkę Mama, ale głównie Indywidualistka. Ze swoim charakterem. Sama sobie. Tak jak chce...

Tagi: dziecko
22:23, zmeczonasaska
Link Komentarze (11) »
środa, 29 maja 2013

Gabryśka: Mamo, będę włóczęgą. Będę spać na ziemi i rzadko się kąpać.
Mama: :OOOOOOOO coś jeszcze?
Gabryśka: I jeździć pociągami.



Dla wyjaśnienia:
Oglądała "Marta mówi", jak Thruman miał problem z łapaniem piłki i nie chciał iść do szkoły...

Tagi: dziecko
09:51, zmeczonasaska
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 27 maja 2013

Mąż: Mmmmm zjadłbym sobie roladę z jagodami od Twojej mamy (takie pyszne ciasto!)
Ja: Oj nie mój drogi. Zjadłeś już swój przydział, reszta moja.
M: Jak to jak to?!
Ja: Dobra, zawalczymy o nią. Kto pierwszy w kuchni, ten je ciasto! :D

Aha, trzeba jeszcze dodać, że mąż ma od dziś nogę w gipsie.

I nie, nie podzieliłam się moim kawałkiem :) Luby się tak urządził na meczu piłki nożnej. Pff a mówiłam... Teraz obsługuję jego, dziecia i 2 koty (o słodziakach ze schroniska jeszcze coś napiszę). Ubolewam wyłącznie nad obsługiwaniem pana w gipsie.

Tagi: Mąż
21:02, zmeczonasaska
Link Komentarze (3) »
sobota, 04 maja 2013

Jesteśmy nowi na osiedlu. Niby męża ludzie znają, kręcił się tu gdy był mały, ale mnie nie zna nikt. Dom mamy odremontowany z bardzo starego domu po babci męża. Ludzie jak to na peryferiach miasta - są ciekawscy. Łażą, przyglądają się, pytają, komentują, zaczepiają, wypytują o szczegóły, finanse, zmiany w domu. Wręcz bezczelnie. Niedawno obca kobieta w urzędowym okienku zaczepiała mnie, że widziała, że już mieszkamy i mamy dom ocieplony. Jakbym o tym nie wiedziała...
Dziś miała miejsce sytuacja, która położyła mnie na kolana.

Siedzę w domu z teściową. Młoda jest chora (gorączka, chyba 3-dniówka). Mąż odkopuje ogród. Ja pracuję, a Biśka bawi się z babcią.

Słyszę, że ktoś wchodzi. Bez dzwonka, pukania, myślę, że pewnie mój z ogrodu. Podnoszę wzrok znad kompa, patrzę, a to jakaś stara baba! Pierwszy raz widzę na oczy. Wstaję zbita z tropu, myśląc, że jakaś ciotka czy ktoś i mąż ją skierował do domu. A ona pakuje mi się korytarzem do kuchni fotografując każdy kąt wzrokiem. Lecę do niej!

Baba: Przydało by się, żebym ściągnęła buty nie?

Ja: Ale przepraszam, kim pani jest?

Teściowa wyłania się z pokoju

Teściowa: Pani W, a co pani tu robi?? (usłyszałam nazwisko i skapnęłam się, że słyszałam o tej wścibskiej plotkarze, która mieszka za płotem)

Baba: A weszłam sobie.

I ryje się do domu dalej gapiąc się na każdą ścianę!

Ja: Proszę pani, ale to nie wypada tak wchodzić ludziom do domu. Proszę wyjść.

Baba: Jak to jak to! Przecież ja tu znam ten dom 150 lat, zawsze tu wchodziłam.

I grzeje dalej.

Teściowa: Pani W, ale oni sobie nie życzą...

Ja: Proszę natychmiast wyjść. Nie znam pani! Mam chore dziecko. Nie wchodzi się ludziom bez zaproszenia do domu!

Baba: Ale jak to jak to! Co to ma być?? Przecież ja tu zawsze błam i... (zamknęłam za nią drzwi)

Wyszła. OBURZONA!

 

To ja się pytam co to ma być?! Opowiedziałam mężowi o zajściu, czekając na jakieś wyjaśnienie, że może ją faktycznie skierował do domu po coś. Nie. Nie widział jej. Babsztyl wszedł sobie sam, bo żre ją od środka ciekawość jak wygląda gruntowny remont domu od środka.

Byłam w ciężkim szoku.

Tagi: ludzie
16:47, zmeczonasaska
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rano. Budzimy się. Przeciągamy. Zerkam za zegarek, który oświeca mnie, że zaspałam i mam pół godziny na ogarnięcie się przed pracą (przy porannym zaspanym ojcu i fikającym dzieciu, to mało).

 

Mama - Gabryśka, ja wstaję, bo idę dziś do pracy.

Gabrysia - Mamo, nie możesz dziś iść do pracy. Musisz układać ze mną puzzle z myszką Minie i kaczą Daisy.

M - Biśka, przecież tata z Tobą zostanie i on poukłada.

G - Tata nie może, nie ma czasu.

M - Taaa, a to niby dlaczego?

G - Przecież tata ma do pozmywania naczynia w zlewie.

 

To ja rozumiem - mama nie może się przemęczać!
Na to zdanie ojciec dużo szybciej wybudził się z niedźwiedziego snu ;)

Tagi: dziecko
18:48, zmeczonasaska
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 kwietnia 2013

Biśka bawi się kucykami. Przypomniało mi się coś ważnego, no to lecę do niej.



Mama: Biśka, a Ty masz dziś urodziny!

Gabrysia: Naprawdę? Ojej, nie wiedziałam!! :D

M: No to sto lat sto lat! (tańczymy, mama śpiewa, podskoki, piski, piruety, sto lat sto lat HEJ!)  A wiesz ile masz dziś lat? (odkładam dziecia na ziemię).

G: Nie wiem. Ale Mamusiu, tak właściwie to mi przeszkadzasz...

 

I poszła. Świętować z kucykami skończone 3 lata :)

Tagi: dziecko
21:56, zmeczonasaska
Link Komentarze (7) »
niedziela, 14 kwietnia 2013

Rano. Śpię. Biśka się budzi i mnie szturcha. Słyszę jej gadkę:

Gabrysia: Mama, podnieś dupę!

Mama: Cooo? (uchylam jedno oko, bo nie dowierzam, że młoda tak się wyraża już z rana)

G: Mama, podnieś dupę!

M (otwieram oczy): A może tak z kulturą? Dzień dobry? Mamusiu, wstań proszę?

G: Mama, ale podnieś dupę, bo mi kocyk przycisłaś!

 

Subtelna... Po mamie ;)

Tagi: dziecko
23:27, zmeczonasaska
Link Komentarze (6) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Zmęczona Mama

Wypromuj również swoją stronę Daisypath Happy Birthday tickers