RSS
niedziela, 20 stycznia 2013

Biśka bywa głucha. Bądź jak kto woli - posiada słuch wybiórczy.

Przypuszczam, że w uszach wyrosły jej klapki, które zamykają się na słowa "nie wolno, szybciej, ubierz, posprzątaj".

Próbuję choć uchylić te klapki słowem "proszę", jednak nic z tego.

W sytuacji gdy ubiera się dłużej niż 20 minut (oczywiście wtedy gdy się bardzo spieszymy) mój nerw niebezpiecznie wzrasta i zdarzy mi się syknąć pod nosem bluzgę. Powoduje ona delikatne drgnięcie klapek i dzieć wykazuje chęć współpracy przez najbliższe 60 sekund widząc erupcję wulkanu w moich oczach.

Drobne przekupstwa nie działają. Na większe nie dam się skusić. Albo mnie nie stać, albo nie mam zamiaru dać się dymać.

Tłumaczę, rozmawiam, przekonuję, gryzę się w język, używam stanowczego tonu, przytulam, znów tłumaczę, czekam, czekam, czekam w nieskończoność.

Klapki zalewają się szczelnie woskowiną w okolicach godziny 17, kiedy młoda bywa rozdrażniona. Nie pozwalam jej wtedy spać, gdyż walczyła by ze mną do 23. Wolę ściągać ją co chwilę z głowy, niż być udupiona do nocy.

 

Przeprowadziłam dziś test na potwierdzenie jej słuchu wybiórczego:

Mama: Biśka, ubieramy się, zakładaj sweter (czekam z uszykowanym rękawem).

Biśka: …

M: Gabrysia, sweter. Wkładaj rękę proszę.

B: … (kręci się)

M: Halo. Ziemia. Wychodzimy, ubieramy się.

B: … (mamrocze do siebie nie na temat)

M: Gabrysia, czekolada!

B: Jaka czekolada??

M: Czekoladowy sweter! Ubieraj.

B: …

 

I zonk. Uszy zatkały się ponownie. Zastanawiam się nad kupnem wiertarki udarowej, bo szczota do butelek może sobie nie poradzić z tym zatorem.

Tagi: dziecko
23:07, zmeczonasaska
Link Komentarze (7) »
piątek, 11 stycznia 2013

Nie, nie poszła jeszcze do przedszkola. Pomieszkujemy u mamy, więc Biśka ma codziennie kontakt z drugim dzieckiem. 7-miesięcznym kuzynem Kubą.

Dzieciaki się często bawią. Wiadomo, nie układają klocków, nie jeżdżą na rowerze czy nie grają w szachy. Zabawa polega na tym, że Biśka biega wkoło Buby, udaje wróżkę, czasem podleci, 'przeczyta' książkę kuzynowi i leci dalej. Niestety wspólna zabawa wyciągnęła z młodej cwaniarę. Widzi, że ma przed sobą mniejszego towarzysza, który jest słabszy. I zazwyczaj jak Kuba złapie coś ciekawego, ona podchodzi i mu to zabiera. Ba. Jeśli jest to jej ulubiona maskotka to jest w stanie ją wyrwać siłą. Nie karcę. Ale później na boku tłumaczę, że nie bardzo, że on zaraz jej odda, że nie zje, że ona ciągle pożycza jego zabawki, że warto się dzielić, że on tylko obejrzy, że się nie wyrywa, że zabawek wkoło jest 3 tony. Idzie opornie. Jak ją ruszy sumienie, to się dzieli. Próbowałam jej mówić, że nie byłaby zadowolona, gdyby starsze dziecko jej coś wyrywało z rąk. Sztukę do ogarnięcia mam oporną. Mimo wszystko fajnie, że ma możliwość obcowania z innym dzieckiem.

 

Gabrysia - Nie lubię chłopców.

Ciocia - Ale Kuba to przecież chłopiec, lubisz Kubę?

G - Tak, Kubusia to kocham!

 

I tak pół dnia: "co robi Kuba?", "Dlaczego śpi?", "Idziem do Kuby?", "Mamo, ja będę się opiekować Kubą".

 

Co ciekawe, tylko Biśka ma moc rozśmieszania kuzyna (bo coraz trudniej go już rozśmieszyć ;) ). Po prostu podchodzi, klęka i szeptem mówi do niego 'hap hap hap'. Za każdym razem się chłopak śmieje. Pomijam fakt, że ciągle patrzy w nią jak w obrazek i wprost wyrywa się by już z nią biegać.

Fajnie. Z siorą lubimy patrzeć jak dzieci się dogadują. Nawet jak się przepychają po jakąś zabawkę, to często nie reagujemy. A niech sobie radzą :)

Tagi: dzieci
20:51, zmeczonasaska
Link Komentarze (11) »
niedziela, 06 stycznia 2013

Kończymy przygodę z Poznaniem. Wyprowadzamy się definitywnie. Jutro jadę nas pakować. No nareszcie. Tułaczka zaczęła mnie już denerwować. Duże miasto mnie zmęczyło. Walenie komuś czynszu co miesiąc też mnie już drażniło. Mieszkałam w Szczepankowie, na Wildzie, w centrum na Półwiejskiej, na Winogradach, ponownie w centrum na Taczaka (tu już z mężem), na Ratajach (tu już z Biśką) i w dwóch mieszkaniach na Górczynie. Osiem przeprowadzek. W środę przeprowadzamy się (przed)ostatni raz. 'Przed', gdyż mam cichą nadzieję, że kiedyś na starość uda mi się wybudować dom marzeń od podstaw ;)

Remont gruntowny domu, w którym mamy mieszkać jeszcze nie jest całkiem skończony, ale wypowiedzenie zostało złożone miesiąc temu, więc wynieść się trzeba. Nie ubolewam nad tym.

Biśce od paru dni tłumaczę co się dzieje i co się będzie dziać. Wygląda na to, że póki co ogarnia. Cieszy się, że będziemy mieć swój dom, duży ogród, przedszkole pod nosem, koleżanki, kota i skończy się jeżdżenie do rodziców w odwiedzinki 100-130 km. No dobra. To ostatnie najbardziej cieszy mnie ;)

A jeszcze Palmiarnię musimy pożegnać. A jeszcze z kumpelą muszę się spotkać. A jeszcze muszę spakować cały majdan w kartony. Coraz częściej uważam, że 24 godziny w dobie to stanowczo za mało.

Tylko pogoda coś przekorna. Śnieg z deszczem. Oby w środę śnieg nie sypał, albo co gorsza nie marzł. Muszę na ten temat pogadać z młodą, bo od rana biega i tańczy taniec śniegu (?!). I proszę, tak, to jej wina, że spadło to białe świństwo...

Poznaniu, dziękujemy i żegnamy. :)

16:29, zmeczonasaska
Link Komentarze (4) »
piątek, 21 grudnia 2012

Tak "na zaś". Gdybym przypadkiem zapomniała, albo gdyby się okazało, że pożarła mnie głęboko mrożona 'świeża' ryba ;)

Wesołych\spokojnych\zdrowych\radosnych* Świąt życzę.

*można sobie wybrać.


 

Kartka tematyczna pod założoną dziś przeze mnie firmę ;)

szopka

19:01, zmeczonasaska
Link Komentarze (8) »
sobota, 15 grudnia 2012

Nie miałam netu. Jak się nie ma po co podchodzić do kompa, to okazuje się, że dzień jest długi i po zrobieniu rzeczy podstawowych jest pełno czasu np. na sprzątanie.

Toż zabrałam się za przegląd szafy Biśki. Oczywiście w towarzystwie najbardziej nudzącej się panienki (bajek w tv też nie było). Zorganizował się mały chaos w pokoju, gdyż ja przeglądałam rzeczy, składałam je, odkładałam na odpowiednie kupki, a młoda kręcąc się wkoło w zadziwiającym tempie je rozrzucała. Na drugie mam Syzyf - jestem przyzwyczajona do takich zabaw ;)

I tak grzebała w stosie ubrań, po czym natrafiła na sukienki.

G: Mamo co to za sukienki?

M: Twoje Biśko.

Nie ubieram dziecka w sukienki. Mała zazwyczaj chodzi w wygodnych spodniach i koszulkach. Oczywiście wygląda w nich jak dziewczynka, nie jak lump. Niewyprasowana na kant, ale dziewczynka. Dostałabym nerwicy lvl 99, gdybym musiała ją wbić co rano w rajstopki, bluzeczki, sukienki czy spódniczki. Przed kawą to istny strzał w kolano. Do tego pamiętając ile się namęczyłam i nasłuchałam wrzasków, pół dnia stałabym nad nią i sprawdzała czy prosto celuje do dziuba kanapką z dżemem jagodowym. Oto byłby strzał w drugie kolano.

Ale przyszedł ten dzień.

G: Mamo. Ja jestem dziewczynką. Będę nosić sukienki. Są takie słodziutkie.

M: Taaa? A która Ci się podoba?

G. Wszystkie! Różowe! To kolor dziewczynek.

 

I masz... Gabryśka często życzy sobie wyglądać jak lizak. Z posypką. Szczególnie wtedy gdy zakłada spódniczkę pod sukienkę.

23:20, zmeczonasaska
Link Komentarze (5) »

Gabrysia: Mamo! Włosy wpadają mi do oczu!

Mama (z upapranymi łapami, bo robi obiad): Odgarniaj. Zaraz przyjdę.

G: Mamo, to popraw mi kitkę.

M (pani woła sługę. mus to mus. myję ręce): Idę idę.

Poprawiam kitkę, zebrałam włosy z oczu.

M: Poprawiona. Lepiej już?

G: Lepiej. Czasami myślę, że jestem geniuszem!

 

Hmm... To mniemanko to chyba po Tacie ;)

Tagi: dziecko
19:30, zmeczonasaska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 listopada 2012

Może zapeszam. Może to nudne, że znów o siuśkach i pieluchach. Ale mój blog, mój śmietnik. To piszę. Ku pamięci.

Kilka dni temu do mojej siostry wpadła w odwiedziny koleżanka z córą 2 latka. Ja w tym czasie byłam w ich domu obecna z Biśką. No to hop - dziewczyny do zabawy. Jedna i druga - typ wybredny - z byle kim się nie bawią. Ale traf chciał, że akurat idealnie przypadły sobie do gustu i bawiły się przebajecznie. Nowa koleżanka Biśki miała super skilla - siusiała na kibelek. Co lepsze, chciało jej się coś grubszego, więc wołała do WC co 10 minut. Moja młoda bardzo zainteresowała się sytuacją i informowała, że idzie do swojego pokoju, a tak na prawdę szła na przeszpiegi, aby dowiedzieć się co dokładnie robi mała Basia w łazience z mamą.

Musiała sprawę przemyśleć, bo wczoraj coś ją pikło i stwierdziła, że życzy sobie zdjęcia pieluchy. Bo ona "będzie robić siku na kibelek JAK BASIA". Trzask prask i właśnie mija doba odkąd Biśka chodzi bez pieluchy, informuje, że ma potrzebę i załatwia te sprawy na kibelku (no dobra, z jedną wpadką, ale to się zagapiła). Jutro na białym koniu jedziemy galopem po nakładkę na wucet, aby mała dupka nie musiała wisieć na moich rękach nad przepastnym otworem.

W końcu. Pseudomądrym, wścibskim głowom, które w kółko mi powtarzały, że już dawno powinnam odpieluchować dziecko, mogę pokazać figę z makiem (tak naprawdę mam na myśli inny palec...). Moja teoria, że 'do zrzucenia pieluchy trzeba dorosnąć i że nagle przyjdzie dzień na tą decyzję' nabrała sensu. Bez wariactw. Cieszę się, że nie trułam głowy Biśce koniecznością chodzenia w samych gaciach, bo świat tak chce.

Teraz w kółko słyszę "Mamo, mam plecak i papcie. I umiem robić na kibelek, kiedy pójdę do przedszkola?".

Pięknie. Ledwo przestała walić w pieluchę, a już chce wolności od matki ;)

00:18, zmeczonasaska
Link Komentarze (9) »
piątek, 23 listopada 2012

Dotarliśmy do ulubionego pytania rodziców "DLACZEGO?"

Dzieć wziął mnie dziś za kudły i przeorał mną pole za oknem. Tak się czuję.

Zniknęły nam popołudniowe drzemki. Przez to Biśka o godzinie 17 jest przemarudna. Plusy: zasypia ok 20. Minusy: ja o 20 zazwyczaj czuję się na 23:30. Musiałam jej narzucić brak snu w dzień, bo jeśli zalicza drzemkę (zazwyczaj chce odpocząć dopiero o 17-18. Jeśli chce o 14, to ma na to pozwolenie), to spać idzie o 23. W sumie tak źle i tak niedobrze, bo równo jestem padnięta, ale przynajmniej o 21 mogę sobie wypić w spokoju piwo.

Wracając do nieszczęsnego 'dlaczego'... Cały czas powtarzałam, że nie ubolewam nad faktem, że dzieć zaczął późno mówić. Mimo to uważam, że powinni drukowanymi na plakatach informować, że ten etap jest taki upierdliwy. Ja rozumiem, że ciekawość, że chęć wiedzy, że ona nie wie. Póki co zawsze odpowiadam spokojnie i wyczerpująco na wszystkie pytania. Pod warunkiem, że nie zatnie jej się płyta i w nieskończoność pyta o to samo. A po 17 Biśka chwyt ten stosuje do upadłego. Próba 'złapania tchu na 20 min' czyli oglądanie TV z nią nie wchodzi w grę. Nic nie słyszę, bo mała plumkająca istota pyta mnie o powód każdego ruchu na ekranie. Ciekawość jej idzie najdalej gdy siedzimy u babci i przyjedzie klient. Mała wyciska ze mnie wszystkie informacje przez cały czas pobytu interesanta (czasem ponad godzinę): "kto to?", "a po co przyszedł?", "a pokażesz mi go?", "a dlaczego buduje domek?", "a jak się nazywa?", "a dlaczego rozmawia?", "a dlaczego pisze?". "a dlaczego wychodzi?", "a dlaczego jedzie?", "a dlaczego ma dzieci?" i to wszystko proszę sobie pomnożyć x 7 i jeszcze dodać na końcu silnię.

Nie. Odpowiedź "nie wiem" jej nie satysfakcjonuje.

Mam ochotę spytać DLACZEGOOOO??? ;)

21:34, zmeczonasaska
Link Komentarze (6) »
piątek, 16 listopada 2012

Byłam dziś z dzieciem w Urzędzie Pracy.

Odwiedziłyśmy 3 pokoje. W każdym poziom ożywienia Biśki wzrastał. Pomijam fakt, że największa nuda jej doskwierała na korytarzach w czasie oczekiwań. W pierwszym grzecznie zadawała pytania. Jak z karabinu. W drugim sprawdziła miękkość wszystkich możliwych krzeseł i stopień odbijalności smoczków od podłogi. W trzecim pokoju, które od innych pomieszczeń parteru było oddzielone tylko szkłem, zasiadła na krześle i odpowiadała na wszystkie pytania zanim ja zdążyłam pomyśleć.

Babcia Biśki wieczorem dostała telefon, że ma uroczą i zabawną wnuczkę, która na cały parter wykrzykiwała "Do widzenia pani Genia, kup se trąbkę do pierdzenia!!!".

Uh... Cóż. Nie szło jej powstrzymać. Wszystkim chciała dać znać, że jest już znudzona...

Tagi: dziecko
22:10, zmeczonasaska
Link Komentarze (6) »
środa, 14 listopada 2012

Zebrałam się. Troche to trwało, bo dziewczyny poszalały i nominacje są aż trzy, od maartaa33, aotahi i ela-ruda.

Dziękuję bardzo :) Jadę po kolei tak jak byłam nominowana.

 

Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

 

I zestawy pytań:

 

Pierwszy:

1. Czego się boisz? - Trochę by się tego uzbierało, ale najbardziej tego, że za szybko umrę.

2. Co jeszcze chcesz osiągnąć w życiu? - zaprojektować i zbudować dom moich marzeń - zboczenie zawodowe..

3. Styl klasyczny czy nowoczesny? - nowoczesny, jeśli chodzi o przedmioty.

4. Jakbyś urodziła się jeszcze raz to kim byś chciała zostać? - zawód mamy i architekta mi się podoba. Ale chciałabym się urodzić w małym kraju np. Andora albo San Marino, głównie ze względu na podatki ;)

5. Kto Ci imponuje? - moja mama i córka.

6. Masz dla siebie 3dni co robisz? - Pierwszy dzień leżę i doprowadzam się do stanu minimum 'dobry', wieczorem idę potańczyć w klubie z kumpelą. Przez kolejne dwa dni sprzątam i pracuję. Po kilku godzinach dnia pierwszego zaczynam się martwić i rozmyślać o młodej...

7. Szybko czy wolno? - za szybko :(

8. Ostre czy słodkie? - słone. Słodkiego zazwyczaj nie jem - nie smakuje mi.

9. O czym myślisz przed zaśnięciem? - żebym wreszcie przestała myśleć i zasnęła ;)

10. Czego byś za nic w świecie nie zrobiła? - nie zabiłabym swojego dziecka (mignęła mi dziś fotka 'mamy' Madzi i to pewnie stąd ta myśl)

11. Lepiej przed 20stką i w czasach szkolnych czy po 20stce w dorosłości? - ostatnio często wspominam z kumpelą czasy przed 20stką - wybieram te, bo wtedy nam do głowy nie przychodziło ile ma się później problemów i zmartwień ;)

 

Drugi:

1. Transport własny czy komunikacja publiczna? - własny. Ale swoje wyjeździłam w komunikacji publicznej ;)

2. Wino białe czy czerwone? - wino. Każde.

3. Ranny ptaszek czy raczej nocna sowa? - nocna sowa huuhuu

4. Do kina czy na film? - na film. Bo do kina idzie się na film! Żadnych przeszkadzaczy!

5. James Bond: Sean Connery czy Daniel Craig? - Daniel Craig. W końcu do tej roli dali aktora który mi się podoba ;)

6. Wymarzone wakacje: all inclusive w eleganckim hotelu z basenem, czy trekking z plecakiem przez odludzie? - All inclusive. Mmmmmm bo nie miałam jeszcze okazji.

7. Na śniadanie kawa czy herbata? - kawa. Nawet przed śniadaniem. Czasem zamiast.

8. Okulary czy soczewki kontaktowe? - brak. Ale gdyby (tfu tfu) to pewnie soczewki.

9. Ulubiona pora roku to zima, czy jednak lato? - lato. Nienawidzę zimna i tej tony ciuchów.

10. Wypad na długi weekend do dowolnej europejskiej stolicy czy na Mazury? - Dowolna europejska stolica z głową zadartą do góry, aby podziwiać architekturę :)

11. O której godzinie odpowiadasz na te pytania? ;) - póki co jest 21:22. Ha nie jest tak źle :P

 

Trzeci:

1. TGV (teżewe ;) ) czy Orient Express? - aż musiałam sprawdzić w google co to jest :P i oczywiście, że TGV!

2. Małżeństwo czy wolny związek? - nie znam jeszcze odpowiedzi ;)

3. Wieczór w knajpie czy wieczór na kanapie? - od 3 lat wolę na kanapie.

4. Jezioro czy basen? - basen. Nie ma glonów i jest twarde dno.

5. Kocham czy pragnę? - Kocham.

6. Mówię czy słucham? - a to zależy kogo. Byle nie głupoty.

7. Książka czy ebook? - z braku laku książki. Napalam się na czytnik :)

8. Real czy "wirtual"? - Real.

9. Rozważna czy romantyczna? - Rozważna. Romantyczna tylko podczas PMS ;)

10. Pączek czy dietetyczny batonik? - Słodkie jest niedobre.

11. Piwo czy wódka? - Piwo. Wódka jest niedobra.

 

A teraz pytania:

1. Dobra wróżka daje Ci możliwość wybrania daru na dowolnym instrumencie: jaki by to był instrument?

2. Super piękny\a czy super mądry\a?

3. Czy jest coś, do czego jesteś bardzo przywiązana(y)?

4. Czy jest coś, co uwielbiasz, a Twoja druga połówka tego nie cierpi?

5. Nigdy nie wezmę do ust...

6. Znienawidzony smak dzieciństwa, to...

7. Co w sobie lubisz?

8. Co byś w sobie zmienił\a?

9. Czego nigdy byś nie ubrała wychodząc z domu?

10. Boże Narodzenie czy Wielkanoc?

11. Co sądzisz o takich łańcuszkach?

 

Nominowani przeze mnie:

Siora

darkmenowa

APIZ

mamutekihanutek

No. I tyle. Wzajemne kółko adoracji już zabawę odbyło, więc nie chciałam molestować ponownie ;) Jeśli któraś z Pań nie ma ochoty się spowiadać - nie zmuszam.

Nosz aż się zgrzałam :O

22:12, zmeczonasaska
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
Zmęczona Mama

Wypromuj również swoją stronę Daisypath Happy Birthday tickers