RSS
poniedziałek, 25 września 2017

 Zebranie klasowe. Fluoryzacja.

Wychowawczyni wspomina o konieczności płacenia 2,50 na szczoteczki do fluoryzacji i płynnie przechodzi do kolejnego tematu. Podnoszę rękę i muszę jej przerwać, gdyż nie wyrażam zgody na fluoryzację zębów mojego dziecka. Pytam czy muszę przynieść to na piśmie, czy dostanę druczek jak rok temu. Dostanę druczek – sprawa załatwiona. Zapada niezręczna cisza. Zauważyłam, że mamy patrzą na mnie jak na wariatkę. Wszystkie wiedzą, że nie jestem głupia, nie chwaląc się – wiedzą, że córa jest najlepsza w klasie. Nikt od ponad roku nie jest ciekawy, co mam urojone w głowie, jakie mam argumenty przemawiające za odmową smarowania zębów fluorem. Ich dzieci też nie pytają. Idą w stadzie jedna z drugą beee beee beczą równo, stukają się boczkami, czasem jedna zabeeeeeczy głośniej i wtedy reszta w takt beee beee beczy za tą pierwszą. Nikt nie chce wiedzieć dlaczego jedna owca nie idzie z nimi w tą samą stronę. Nikt.

Spokojnie idą bee bee dalej w systemie.

Przerażające...

 

23:26, zmeczonasaska
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 września 2017

Myślę i zaglądam do Was ciągle.
Jestem jestem. Siedzę sobie tu cichaczem.
Zbiera się wena we mnie, bo mam wrażenie, że po głębokim spadku formy, prawie rozwodzie (ach ten mój niewdzięczny mąż), nerwicy lękowej z którą zawzięcie walczę, pobycie w szpitalu z odwodnieniem po rota- i adenowirusach i paru innych przygodach, potrzebuję znów nawiązać kontakt ze światem.
Coś mi podpowiada (przypuszczam, że to dobra pamięć ;) ), że tu znajdę dużo więcej szczerych ludzi niż na moim osiedlu.

Z dodatkowych nowości - córa jest w 2 klasie podstawówki. Poziom fałszywości koleżanek powoduje, że mam ochotę walić ich głowami w mur. Pokryty stalowymi kolcami.
Młody 3 latek miał iść do przedszkola, ale otaczające nas mamy i ekhm.. teściowa, tak często i natrętnie zaczęły maglować temat przy nim i do niego, że w 3 dni biedak zaczął się silnie jąkać ze stresu. Koszmar. Na 3 słowa w zdaniu jedno się wielokrotnie haczyło. Dopiero uciszenie otoczenia i spokojne zapewnianie go, że nie pójdzie do przedszkola zaczyna przynosić efekty i syn zacina się mniej.
I mój najważniejszy kot nie wrócił zimą do domu. Kolorowa Hanka zapadła się pod ziemię. Do dziś trzymam jej legowisko nie ruszone. Co wieczór nowej, takiej najbiedniejszej, bez szans na adopcję, najbardziej schowanej w schroniskowym kącie kotce powtarzam, że pewna bardzo wyjątkowa kotka się poświęciła, aby ona mogła spać w domu swoich marzeń.

I znów. Znów zapewnienie, że będę pisać. Trzymam się za słowo. 
Jest tu ktoś jeszcze?

22:16, zmeczonasaska
Link Komentarze (5) »
Zmęczona Mama

Wypromuj również swoją stronę Daisypath Happy Birthday tickers